„— Jednak nie mogę zrezygnować chociażby z próby ukarania zbrodniarzy.
Ruszyli dalej. Nastała chwila ciszy przerywanej tępymi uderzeniami kopyt o kamienisty grunt.
— Wrócisz tam, skoro ci na tym tak zależy — odezwał się wreszcie Carty. — Tym bardziej że na tym pustkowiu nie mógłbyś wyżyć. Mamy w jukach trochę zapasów, nie na długo jednak to wystarczy. Zawiodę cię w miejsce, które odkryłem kiedyś. Posiedzisz tam dwa, trzy dni. Ja tymczasem pojadę do Custer, rozejrzę się, jak sprawy stoją, i przyjadę tu. Zgadzasz się
— Zgadzam się. Masz ze mną mnóstwo kłopotów.
— Ocaliłeś mnie od postronka, to warte największych kłopotów.
— Powiadom Heartów, na pewno się niepokoją. Mieszkają w górze potoku, w prawdziwym domu.
— Słyszałem. Wpadnę tam. No, jesteśmy prawie u celu, spójrz!
Posuwali się szeroką doliną, teraz linia wysoczyzn zbiegła się, zamykając pole widzenia.
— Mamy się drapać pod górę — zaniepokoił się Karol.
— Nie martw się. Tam jest przejście.
Ale to przejście stało się widoczne dopiero na kilka jardów od skalnej zapory. Dwa łańcuchy wzniesień zachodziły tu na siebie, podstawiając jednak dość szeroką ścieżkę. Tą ścieżką dotarli do następnej doliny, znacznie mniejszej od poprzedniej, jakże innej! Dotąd jechali po ziemi jałowej, na której nic nie rosło, spalonej“(5)
<<<< - Wiec już po przelotnym
| Sebastian uczynił krok >>>>
spływy kajakowe |krzesła do poczekalni |fluor