„— Monk, Monk! — wychrypiał głośnik. Aparatura statku przekazywała nasłuch bezpośrednio do kabiny mojego pojazdu. — Monk — zabrzmiało raz jeszcze. Cisza.
Spojrzałem na licznik. Nie mogłem szybciej. I tak dobrze, że cała ta heca rozgrywa się teraz, a nie w czasie burzy. Wątpię, czy udałoby mi się rozwinąć normalną szybkość nad tym galaretowatym bagnem.
— Mam go przed sobą — czysty głos Beccariego. — Zwalniam. Widzę dysk... raczej jakby kopułę... błagam, odezwijcie się. Halo, Monk! Halo, Sem... co...
Głos urwał się nagle. Ponownie odruchowo utkwiłem wzrok w liczniku. Niech ich licho, tych z Akademii. Broń, choćby nie wiem jak niezawodna, w połączeniu z brakiem szybkości może stwarzać sytuacje doprawdy zabawne... gdy nie kończą się tragicznie. Setki lat SAO doskonaliła sprzęt, oczekując chwili, kiedy trzeba go będzie użyć. Kiedy w ogóle można go będzie użyć. Gdyby teraz właśnie nadchodziła taka chwila, gdyby ten facet naprawdę miał ich przed sobą i gdybym ja nie zdążył... ten pierwszy od setek lat raz, ten jeden jedyny raz...
— Nie mogę... — głos Beccariego był roztrzęsiony i zmieniony, pomimo że nadal brzmiał tak, jakby mówiący siedział obok mnie, w wolnym fotelu — silniki odmawiają posłuszeństwa. Słuchajcie, uważajcie... tu jest jakieś pole... widzę ich, och, widzę ich! ...“(9)


Alveo |Gięcie blach |piwo