muzyka |Linki Sponsorowane |Psychoterapia Szczecin
dobrze.wydarzenia4us.net

„Mniej więcej co drugi dzień po kilku czołgistów znikało z obozu. Przedziwnymi sposobami kamuflowaliśmy coraz szczuplejszy stan osobowy kompanii, francuski zaś „surveillant" każdego dnia paradował w stanie chwiejnej równowagi.
Nadeszła wreszcie moja kolej. Odmeldowałem się u majora Ciniewicza i z ostatnią grupką kompanijnych pancerniaków bez większych przeszkód dotarłem do Marsylii.
W LHópital Anglais zastałem ku swej radości porucznika Śląskiego, który po zaleczeniu rany przedarł się wraz z kapralem Wacławem Soją z okupowanego Dijon do wolnej strefy. Przybyli tam również ze swoimi żołnierzami pozostali dowódcy plutonów — podporucznik Marek i zaginiony pod Montbard podporucznik Roman Sikora.
Dziwaczny był w tym czasie stosunek władz petainowskich do nas. Doskonale zdawano sobie przecież sprawę z nielegalności naszego pobytu w Marsylii i znano miejsce zakwaterowania, ale patrzono na to przez palce, nie zakłócając nam spokoju w LHópital Anglais. Jednocześnie zdarzało się, że zgarniano żołnierzy wprost z ulicy, osadzano w areszcie, by następnie przetransportować do obozu pracy.
I ja byłem o włos od takiej wpadki. Snując się po starej dzielnicy portowej szukałem na rozkaz kapitana Iwanowskiego kontaktu z miejscowym światkiem przemytniczym. Chodziło o zbadanie możliwości nielegalnego przedostania się statkiem na Gibraltar bądź do leżącego po przeciwnej stronie cieśniny afrykańskiego Tangeru.“(2)


zamek książ |pozycjonowanie gdańsk |straż